Przeździedza… i Marczów

Przeździedza jest urokliwą, małą wsią, niegdyś działającą prężnie i rozwijającą się na tyle, na ile jej pozwalały uwarunkowania zarówno geograficzne, jak i społeczne. Dziś jednak Przeździedza niemal współistnieje z Marczowem i mimo swojej odrębnej władzy (Przeździedza wciąż ma swojego sołtysa) wciąż w wielu kwestiach jest zależna od swojego geograficznego sąsiada. Mieszkańcy tych obu miejscowości mimo dzielących ich różnic znają się na tyle dobrze, by zawsze wiedzieć, co u kogo ostatnio się wydarzyło. Owej bliskości sprzyjają dwa czynniki: niewielka odległość dzieląca obie wsie oraz konieczność częstego odwiedzania mieszkańców Przeździedzy marczowskich pieleszy.

Spacer do sklepu

Jedną z okoliczności zmuszających do owych odwiedzin jest konieczność dokonania zakupów. Chcąc zakupić podstawowe produkty spożywcze bez konieczności wyjazdu do najbliższego miasta należy zdecydować się na kilkunastominutowy spacer bądź na krótką rowerową wycieczkę (w niektórych przypadkach jest to wycieczka samochodowa) i wkroczyć w granice Marczowa. Niestety, Przeździedza swojego sklepu nie ma; mieszkańców jest tu wciąż zbyt mało, by jakikolwiek handlowiec zdecydował się założyć tu interes. Z pewnością jest to utrapienie dla wielu mieszkańców, w końcu jest to kawałek drogi. Z drugiej jednak strony dla wielu z nich jest to jedyna możliwość spotkania się ze znajomymi „pod parasolem” funkcjonującym w pobliżu sklepu. Zupełnie jak w znanym, polskim serialu…

Jak święcenie, to tylko w Przeździedzy

Przeździedzę z Marczowem łączy również kościół. Położony w wyższej części Marczowa kościół p.w. św. Katarzyny skupia co niedzielę wiernych z obu wsi. I znowu z powodu zbyt małej liczby mieszkańców w Przeździedzy nie ma ani kościoła, ani nawet małej kaplicy, w której można by odprawiać cotygodniowe msze. Jedyne miejsce, które raz w roku spełnia bądź co bądź religijną funkcję jest… przeździedzka krzyżówka. Pod ogromnym, drewnianym krzyżem w południowych godzinach Wielkiej Soboty corocznie spotykają się wierni wraz z koszyczkami pełnymi kolorowych jajek i baranków. Jest to jedyny dzień, kiedy sytuacja się odwraca i to mieszkańcy dolnego Marczowa przychodzą do Przeździedzy. Raz, że mają bliżej, dwa – dużo milej wiosną przejść się w ładną pogodę i poświęcić przygotowane pokarmy na świeżym powietrzu, niż w chłodniejszym, i mimo wszystko, ciemniejszym kościele.

Kolejowy „turbo-busik” z Marczowa

Marczów nad Przeździedzą ma jeszcze jedną, niezaprzeczalną przewagę. Przez Marczów biegnie linia kolejowa. Choć pociągi nie kursują tu zbyt często, są jednak jedynym środkiem lokomocji, który pozwala bezpośrednio dojechać do Jeleniej Góry i Legnicy. O pociągach do Lwówka Śląskiego nie wspominam, gdyż Przeździedza ma swój przystanek autobusowy, spod którego kilka autobusów do Lwówka kursuje. W każdym bądź razie mieszkańcy Przeździedzy chcąc udać się do miasta muszą wpierw udać się do Marczowa.

Zamiast szkoły – świetlica wiejska

Przeździedzę z Marczowem łączyła jeszcze kiedyś szkoła podstawowa. Niestety, kilkanaście lat temu została ona bezpowrotnie zamknięta i od tamtej pory mieszkańcy obu wsi dzieci od najmłodszych lat muszą posyłać do szkoły we Wleniu. Dzisiejszy budynek szkoły został sprzedany inwestorowi, a za uzyskane w ten sposób fundusze w zeszłym roku udało się postawić nowy budynek świetlicy. Och… cóż tam się teraz nie dzieje! Huczne Andrzejki, szampański Sylwester, zabawy karnawałowe – a wszystkie te imprezy mieszkańcy wspominają przez długi czas. W grudniu do świetlicy zawitał nawet Święty Mikołaj z prezentami, w tym roku w świetlicy ktoś planuje zorganizować przyjęcie z okazji chrzcin, ktoś inny z okazji Komunii Świętej… Być może niedługo ktoś świetlicę wynajmie na zabawę weselną. Zobaczymy. W każdym razie świetlica służy, i to mieszkańcom obu wsi. Być może i Przeździedza kiedyś wzbogaci się o jakąś salę, którą będzie można wykorzystać jako wiejską świetlicę?

Przeździedza się rozrasta?

Na mapie Marczów i Przeździedza wciąż widnieją jako osobne miejscowości. Jednakże Przeździedza niejako od Marczowa jest zależna – głównie ze względu na zbyt małą liczbę mieszkańców. Domków jest tu dużo mniej, w tych domkach coraz mniej mieszkańców… Niestety, młodzi ludzie często uciekają stąd za pracą, tutaj nie żyje się łatwo. Patrząc jednak na dwa nowe domki, które powstały, bądź dopiero powstają, na krańcu wsi, można zaryzykować stwierdzenie, że jednak ludzie zaczynają dostrzegać w Przeździedzy coś, co pozwala im podjąć decyzję, że właśnie tu chcą spędzić swoje życie. Może to to, że jest tu naprawdę cicho i spokojnie? Może zauroczyła ich przepiękna okolica? Tego nie wiem i zapewne nie wie nikt, oprócz właścicieli tych drewnianych chat. I może w tym miejscu warto się zastanowić, dlaczego ci z nas, którzy to czytają a są jednocześnie mieszkańcami tej miejscowości, postanowili osiedlić się tu na stałe? Z braku wyboru czy z dobrowolnej decyzji? Co nas skłoniło do pozostania w tym zapomnianym przez wszystkich miejscu? Mam nadzieję, że choć kilka odpowiedzi wskazywałoby na nieodparty urok Przeździedzy…

One Response to Przeździedza… i Marczów

  1. Andrzej Sibilski says:

    No i wreszcie jest Legnica 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.