Piżmaczkowe małe co nieco

Chyba każdy z nas zna przebiśniegi. I chyba każdy wiosną zauważa delikatne, białe kwiatki w lasach (dla niewtajemniczonych: mowa o zawilcach). A kto zna piżmaczka wiosennego? Ci, którzy twierdząco teraz kiwają głowami, z pewnością nie chadzają po lasach wyprostowani. Dlaczego? Bo piżmaczek jest tak mały i niepozorny, że widać go dopiero wtedy, gdy własny nos wepchnie się w liście leżące na ziemi.

Mały „dziwaczek”

Kwiatek ten jest chyba jednym z dziwniejszych, jakie można spotkać na naszym terenie. Mały, niepozorny, w dodatku zielony. Liście i kłącza podobno pachną piżmem (czyżby alternatywa dla drogich perfum?), trzeba jednak uważać, by przypadkowo nie natrzeć się kwiatkami, bo te z kolei wydzielają woń… zgniłego mięsa. Ponoć ma to zwabić wszelkiego rodzaju muszki, które piżmaczki zapylają.

Piąta strona świata

Piżmaczek ma niezwykły kwiatostan w kształcie główki złożonej z pięciu pięciopłatkowych kwiatów. Cztery z nich spoglądają w cztery strony świata, piąty zaś zadarty jest ku niebu. Roślinka ta ma też opisanych szereg właściwości leczniczych. Nalewka z piżmaczkowego ziela działa ponoć antydepresyjnie, a okłady mają właściwości przeciwbólowe, łagodzą też objawy reumatyzmu.

Wyjątkowe miejsce piżmaczka

Gdzie zatem szukać tej niezwykłej roślinki? Zdradzić mogę tyle, że rośnie w zbiorowiskach fachowo określanych jako Fagetalia sylvaticae – czyli np. w lasach łęgowych, w buczynach, w zboczowych lasach lipowo-jaworowych. A są to zbiorowiska nie byle jakie, ponieważ są one wyznacznikami chronionych siedlisk przyrodniczych wymagających wyznaczania obszarów Natura 2000. Oczywiście taki obszar wyznaczono – nie od dziś wiadomo, że Przeździedza leży na obszarze Ostoi nad Bobrem.

I kto wie, być może nasz piżmaczek właśnie się do tego przyczynił.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.