Kuliśmy gorące żelazo!

Ależ to była niedziela… Temperatura rosła z minuty na minutę, ale to nie tylko dzięki bezchmurnemu niebu. To także nasze emocje, radość i uśmiechy sprawiły, że rumieńce ekscytacji wykwitały na niemal każdej twarzy, która zawitała w minioną niedzielę do Przeździedzy. Niby banalne stwierdzenie, ale dawno się u nas tyle nie działo… Oj dawno.

Wagony do niej podoczepiali…

Ano podoczepiali. Właściciele Kuźni, pani Lidia wraz z panem Piotrem, dzielnie ciągnęli trudy prowadzenia całej imprezy. Mimo licznych rąk, które pomagały, jak umiały, ciężar organizacji tak naprawdę spoczął na ich ramionach. Już nie będziemy się rozpisywać o ich nocy poprzedzającej całe wydarzenie, bo chyba nikt nie chce czytać o poobgryzanych z nerwów paznokciach, ale z samego rana, tuż przed przyjazdem pierwszych gości, sprawiali wrażenie zadowolonych i spokojnych. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Nagłośnienie (wspaniale wtapiające się w atmosferę, z ambitnymi kawałkami, niezbyt głośne, a jednak nie na tyle ciche, by go nie zauważyć), kolorowe lampiony i chorągiewki misternie szyte przez parę zaprzyjaźnionych z Kuźnią dusz, gustowne stoisko Koła Gospodyń Wiejskich dyrygowane przez nieocenionego sołtysa Marczowa, niebagatelny stół z pysznościami dla każdego, kto spragniony był domowej roboty chleba, lemoniady, masła czy wędlin. A wszystko to dla przybyłych gości, by poczuli się tu mile widziani, jakby to miejsce czekało tylko na nich.

Czujcie się, jak u siebie w domu

Tylko taka myśl przychodzi do głowy spoglądając na gospodynię Kuźni, oprowadzającą gości po przeździedzkim przysłupie. Pokazuje ona z dumą wszystkie zakątki w swoim domu, opowiada historie związane z ich nową, małą ojczyzną – te całkiem poważne, jak i te z przymrużeniem oka. O co pytali goście w tym roku? No cóż, tym razem było ich tak wielu, że ciężko powiedzieć, co było najgorętszym tematem. Z pewnością stałych bywalców olśnił postęp prac remontowych, które – choć widoczne – posuwają się z jak najwyższym poszanowaniem charakteru domu i jego duszy. Jednak nas bardzo zaciekawiła opowieść, z którą podzielił się pan Piotr z małą grupką gości pytających o to, czy w tym domu straszy. Pan Piotr uśmiechnął się tajemniczo, po czym odparł – całkiem poważnie – że duch kowala daje się im często odczuć. Podobno jest dość spokojnym, miłym duchem, który zadowala się szmeraniem i przymykaniem drzwi. Poprzednia właścicielka również o tym duchu często wspominała i także zawsze się serdecznie uśmiechała, gdy o nim opowiadała. Wygląda więc na to, że wśród nas żyje całkiem sympatyczna, nieziemska istota, która sprawuje pieczę nad domem będącym niegdyś całym jej życiem.

Kowalskie pokazy

W tym roku, oprócz zwiedzania Kuźni, goście mieli okazję uczestniczyć w wielu atrakcjach przygotowanych przez gospodarzy. Na łące rozłożone zostały stoiska do piknikowania, z tyłu domu w sadzie zorganizowano sesję jogi, w południe startowały zabawy dla najmłodszych, a niemal od samego rana w warsztacie kowalskim pracował najprawdziwszy kowal! Rozniecił on ogień w ogromnym piecu, rozgrzewał metalowe pręty i kuł z nich najróżniejsze cudowności. I wszystko działało! Palenisko rozgrzewało metal do czerwoności, miech naprawdę dmuchał – ten wielki miech, który wydawał się rozsypywać ze starości, żarzył węgiel jak najlepsza pod słońcem dmuchawa – imadło ściskało gorące pręty, a wprawne ręce naszego kowala kształtowały żelazo niczym plastelinę. Kuźnia ożyła. Z komina leciał dym, w warsztacie kowalskim sypały się skry, a duch kowala na pewno spoglądał na nas przez pajęczyny rozwieszone w rogach warsztatu. Spoglądał i cofał się myślami do czasów, kiedy to on stał przy tym kowadle z młotkiem w ręku.
No cóż, tej nocy chyba nie szurał już i nie przymykał nikomu drzwi. Z pewnością spał sobie spokojnie.
A my… A my czekamy na następne Dni Otwarte Kuźni! Do zobaczenia za rok!

lampiony_z_panem_wojtkiem

kolorowy_kapelusz

kwiaty_piknikowe

malowanie_twarzy

rozgrzewanie_zelaza

kowal

kowalskie_pokazy

goscie

kacik_wypoczynkowy

spotkanie

zza_konia

co_za_radosc

do_zobaczenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *