Kilka wspomnień o dawnej Przeździedzy

Spoglądając dziś na nieliczne domki w Przeździedzy aż trudno uwierzyć, że dawniej była to wieś uważana za bogatą, że ludzie chętnie się w niej osiedlali i prowadzili tu niemal sielankowe życie. A właśnie taki obraz wsi rysują ci, którzy pamiętają, jak Przeździedza wyglądała jeszcze wtedy, gdy dane im było w tej wsi się osiedlić. Żeby jednak móc rozpocząć tą krótką opowieść musimy się trochę cofnąć w czasie i zrozumieć, co się wtedy tak naprawdę działo na tych terenach.

Ziemie odzyskane

Ziemie odzyskane obejmują swym zasięgiem obszary dzisiejszego województwa warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, zachodniopomorskiego, lubuskiego, opolskiego oraz dolnośląskiego. Przed II wojną światową były zamieszkiwane głównie przez ludność niemiecką, jednakże na skutek działań wojennych w roku 1944 i 1945 większość Niemców opuściła te tereny. Po zakończeniu wojny na konferencji poczdamskiej oddano tereny na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej polskiej jurysdykcji. Niemcy, którzy pozostali na tych terenach, mieli zostać ewakuowani w głąb Niemiec, a na ich miejsce miała przyjść ludność polska.

Atlas Historyczny dla szkół średnich, PPWK im. E. Romera, Warszawa 2000

Na ziemiach odzyskanych, zwanymi również ziemiami północnymi i zachodnimi, Polacy rozpoczęli akcje osadniczą jeszcze przed podjęciem decyzji na konferencji w Poczdamie. Władze zachęcały do przesiedleń ludność z obszarów przeludnionych oraz tych, którzy wracali z niewoli z Niemiec. Na ziemiach odzyskanych osiedlić mogli się także Polacy i Żydzi z terenów włączonych do ZSRR jeśli udowodnili, że byli obywatelami II RP. Przybywali tu również żołnierze oraz cywile z krajów, gdzie były duże skupiska Polaków. Wszystko to przyczyniło się do tego, że polska ludność przybywając na te tereny zastawała w domach dotychczasowych właścicieli. Kończyło się to różnie – dokonywano wysiedleń na własną rękę albo przez jakiś okres czasu niemieckie i polskie rodziny zamieszkiwały razem pod jednym dachem.

Ciężkie początki

Problem przesiedleń dotyczył także ludności Przeździedzy, a tak właściwie Dippelsdorf’u, bo tak się ówcześnie nazywała ta wieś. Pierwsi deportowani tu Polacy byli zmuszeni zamieszkać razem z Niemcami, gdyż ci nie zdążyli się jeszcze wysiedlić. Starsi ludzie nie wspominają jednak tak źle tego okresu. Niemcy przyjęli ich stosunkowo życzliwie, nawiązały się nawet znajomości. Jak któryś Polak dobrze żył z niemiecką rodziną, to nawet dostawał „w spadku” dobytek, którego ta nie mogła ze sobą zabrać. Z pewnością nie był to dla nikogo łatwy okres, jednak ludzka życzliwość i zrozumienie pomagały przejść te ciężkie chwile.

Jak to jednak w życiu bywa, nie wszystko układało się tak różowo. Legendą już obrosła banda z Ostrzycy Proboszczowickiej, której przewodził „Czarny Janek”. On i jego kompani okradali ludzi ze wszystkiego, co tylko mieli cennego. Niemcy, którzy w wyniku akcji wysiedleńczej zmuszeni byli opuścić swoje domostwa, obładowani tym, co udało im się udźwignąć, według niektórych nie zdążali nawet minąć Marczowa, gdy padali ofiarami szabrowników. Polacy, którym zaprzyjaźnieni Niemcy coś zostawiali domach, również długo nie cieszyli się swoim nowym dobytkiem. W celu ochrony swoich domów ludzie skrzykiwali się, by nocami pilnować wsi.

Wspomnienia z dawnych lat

Niemcy zostawili nam bogatą, spokojną wieś, z pysznym pałacem oraz urokliwymi domami w kratę. Przepiękny park przypałacowy, w którym co jakiś czas pobrzmiewały koncerty, palmiarnię, szklarnie, w których uprawiano pomidory… Część mieszkańców pamięta msze, które odbywały się w kaplicy, którą urządzono w jednym z pomieszczeń w pałacu, część wspomina budynki, po których dziś nie ma już śladu. Ktoś potrafi wskazać dom, w którym funkcjonował zajazd, ktoś inny wie, gdzie mieszkał kapelan bądź w którym budynku działał browar. I to jest aż nieprawdopodobne, że to wszystko miało miejsce na tyle niedawno, by żyli ludzie, którzy to wszystko jeszcze pamiętają. I aż szkoda, że nie można się cofnąć w czasie, by móc na własne oczy zobaczyć, jak to kiedyś wyglądało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.