Jajka, pisanki, kraszanki…

Wydawać by się mogło, że pisanka to pisanka – po prostu ozdobione w jakiś sposób jajko i tyle. Nic bardziej mylnego. Pisanka to pisanka, a kraszanka to kraszanka. Różnica jest między nimi ogromna i każdy poważany artysta, mający zamiar dekorować jaja na święta wielkanocne, powinien te różnice znać.

Wielkanocny słowniczek

Zacznijmy od najbardziej banalnej formy dekorowania jajek. A właściwie nie tyle dekorowania, co… wybierania. Okazuje się bowiem, że różne rasy kur znoszą najróżniejsze jajka: białe, brązowe, oliwkowe, różowe, zielone, niebieskie, słomkowe. Kolorów jest wiele, a my tak naprawdę wcale nie musimy się trudzić z ich ozdabianiem. Wystarczy ugotować… i gotowe.
Przejdźmy jednak do sposobów dekorowania jajek. Nie każdy ma stadko kur, które znoszą „gotowce”, dlatego jednak większość z nas je barwi. Takie jednokolorowe jajeczka można z czystym sumieniem nazwać kraszankami. I żeby nie było wątpliwości, podkreślić trzeba w tym miejscu, że to nie są pisanki! Żeby stworzyć pisankę to się trzeba już natrudzić, albo – jak kto woli – „napisać”. Obojętnie czym: woskiem, farbami, specjalnymi pisakami – możliwości jest wiele. Jeśli z kolei chcemy uzyskać drapankę – trzeba się „nadrapać” – np. igłą, którą zdrapujemy zewnętrzną warstwę skorupki. Ta technika zdobienia jajek jest może mniej popularna, ale na pewno jest bardzo efektowna. Wśród wielkanocnych jajek możemy też znaleźć nalepianki (przy nich trzeba się „nalepić” wycinankami z papieru) czy oklejanki (tutaj też się „nalepimy”, ale papier zastępują kawałki słomy albo sitowia, płatki kwiatów, włóczka itp.). Jak widać – technik zdobienia jaj jest wiele, a to przecież i tak nie wszystkie.

Kolorowy zawrót głowy

Barwienie jajek jest najprostszym sposobem ich upiększenia (tu nie potrzeba żadnych zdolności), przez co w naszych koszyczkach najczęściej królują właśnie kraszanki. Piękne, kolorowe kraszanki, które zalotnie będą wyglądać spod serwetki w trakcie święcenia, a następnie dumnie stroić nasze stoły. Żółte, czerwone, niebieskie, białe, zielone… Jeśli chcemy pójść na łatwiznę po barwniki udamy się do sklepu, ale jeśli chcemy, by nasze jajka były wyjątkowe… no cóż, wtedy potrzeba będzie trochę inwencji, ponieważ z jednej strony naturalnych barwników mamy wkoło siebie całe mnóstwo, z drugiej natomiast ciężko jest wpaść na pomysł, że w ogóle mogą one służyć jako substancje barwiące… Mimo to zachęcam – taka kraszanka uzyskana w „domowy” sposób po stokroć zyskuje na uroku.

No to do dzieła!

Poniżej przedstawiamy perę podpowiedzi, jak można uzyskać naturalnym sposobem kilka podstawowych kolorów. Każdy z roztworów warto zakwasić octem (łyżka lub dwie na litr wody), by kolor był trwały. W zależności od długości moczenia jaj uzyskamy mniej lub bardziej intensywny kolor. Po wybarwieniu i wysuszeniu jajek można je przetrzeć olejem jadalnym, by nabrały połysku. Do barwienia najlepiej wybierać jajka o jasnej skorupce.

– biały, brązowy, beżowy: najłatwiejsze, bo takie występują w naturze i są łatwo dostępne – nie trzeba barwić, wystarczy ugotować;
– żółty: jajka moczyć w wodzie z kurkumą;
– niebieski: czerwoną kapustę poszatkować, zalać wodą, gotować 15-20 min., ugotowaną kapustę można zjeść, a w wodzie barwić jajka;
– bordowy: jajka gotujemy w łupinach z czerwonej cebuli;
– ciemnobrązowy: szyszki olchowe (olchy uwielbiają podmokłe tereny, w tym sąsiedztwo strumieni i rzek – tam najłatwiej je znaleźć) zalać wodą, gotować 15-20 min., szyszki wyrzucić, a w wodzie można barwić jajka.

Brzmi banalnie, ale tyle wystarczy, by jajka wyglądały kolorowo i by przyciągały uwagę. A ile mamy radości przy barwieniu, a ile satysfakcji, że samemu się to wszystko zrobiło.

NO TO… SMACZNEGO JAJKA!

jajka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.