Czas przed świętami

Choć w naszych domach czuć już wyraźnie zapach wypiekanych pierników, choć karp dumnie pływa w wannie i choć wokół domów powoli rozbłyskują kolorowe światełka na drzewkach, to do świąt wciąż jest jeszcze kilka dni. Właśnie ten okres, obejmujący cztery niedziele przedświąteczne, w kościele katolickim nazywany jest adwentem i pierwotnie był czasem powagi, postu, modlitwy i pokuty. Dziś często zapominamy o tym, jak dawniej ten czas przeżywano oraz jakie panowały wtedy zwyczaje. A szkoda.

Sąsiedzkie spotkania

Zima w dawnej wsi, choć sroga i nierzadko ciężka, była okresem odpoczynku po intensywnym czasie żniw i zbiorów. W długie grudniowe wieczory gromadzono się w wybranym domu, gdzie kobiety wykonywały wspólnie prace domowe, takie jak darcie pierza, przędzenie nici z lnu i wełny, przebieranie grochu lub fasoli. Przychodziły na nie gospodynie z dorastającymi córkami, a pracom towarzyszyły gawędy, wymiana nowinek i różne, niesamowite historie o duchach, strzygach i zakopanych w ziemi skarbach. Pojawiał się także często temat swatania młodych par (na wschodnich terenach Polski adwent nazywano nawet czasem swadziebnym).

Prace gospodarskie[1]

Adwent w starym kalendarzu kościelnym trwał aż 40 dni, a rozpoczynał się zaraz po świętym Marcinie (11 listopada). Okres adwentu naznaczony był szeregiem zwyczajów związanych z pracami gospodarskimi. Każdy szanujący się gospodarz jeszcze przed świętym Marcinem kończył wszelkie prace polowe, aby ziemia mogła wreszcie „odpocząć”. Wierzono, że ziemi nie powinno się w tym czasie niepokoić grabieniem, oraniem ani rozrzucaniem nawozu, gdyż źle potraktowana mogła nie wydać w roku następnym plonów. Po dniu poświęconym świętej Łucji (13 grudnia) zaczynały się w domach intensywne porządki, był to także czas zabijania tuczników. Warto też było bacznie obserwować pogodę, gdyż wierzono, że 12 dni przed Bożym Narodzeniem wróżyło pogodę na 12 miesięcy następnego roku.

Szara godzina[2]

Ciekawym zwyczajem na polskiej wsi była tzw. „szara godzina”. Pod wieczór, między godziną 15.00 a17.00, całą wieś ogarniała cisza. Na godzinę przerywano wszelkie zajęcia w gospodarstwie i w domu, i cała rodzina gromadziła się w izbie (najczęściej w kuchni) przy napalonym piecu. Nie palono lampy, półmrok panował w mieszkaniu. Był to czas wyciszenia, zadumy, marzeń. Nieraz starsi (dziadkowie) opowiadali wnukom, jak to dawniej bywało.

Postny adwent[3]

Choć adwent jest okresem radosnego oczekiwania na przyjście Chrystusa, to jednak w naszej obyczajowości od dawna było przestrzegane w tym okresie powstrzymywanie się od hucznych zabaw. Przypomina o tym nawet staropolskie przysłowie: „Święta Katarzyna klucz zgubiła, Święty Jędrzej znalazł, zamknął skrzypki zaraz”. Z większą surowością przestrzegano też postu. A co jedzono? Żur bez omasty, ziemniaki, kapustę, groch i inne potrawy sporządzone z płodów ziemi.

Święto Zimowego Staniosłańca[4]

A jak zimowy okres czcili nasi przodkowie w czasach jeszcze odleglejszych? Otóż pradawni Słowianie w okresie zimowego przesilenia (21-22 grudnia) świętowali początek nowego roku słonecznego, liturgicznego i wegetacyjnego. Święto to nazywano Świętem Zimowego Staniosłańca lub Godowym Świętem i trwało kilka lub kilkanaście dni. Czczono w ten sposób zwycięstwo światła nad ciemnością, ponieważ właśnie w tym czasie zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia i ubywać najdłuższej nocy. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg (Słońce) znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka – odchodzi stary rok (Stare Słońce umiera), a nowy rozpoczyna się – odradza się Nowe (młode) Słońce.

Pogańskie koło roku, gdzie przesilenie zimowe zaznaczone jest na godzinie 12:00 (Yule). Żródło: http://keltoman.sweb.cz/

Pogańskie koło roku, gdzie przesilenie zimowe zaznaczone jest na godzinie 12:00 (Yule). Żródło: http://keltoman.sweb.cz/

Zdrowych i Wesołych Świąt!

Zwyczajów i tradycji z dawnych czasów jest dużo więcej. Aż szkoda, że dziś większość z nich zostało wypartych zakupami w marketach bądź telewizją. Szkoda, że dziś nikt nie zbiera się w wybranym domu, by przy ręcznych pracach poplotkować ani że nie siadamy w rodzinnym gronie przy blasku świecy, by ze sobą porozmawiać.

Adwent niemal za nami, do świąt dzieli nas ledwie parę dni. W związku z tym już dziś życzymy Wam, drodzy Czytelnicy, rodzinnej Wigilii przy blasku świec, pachnącego sianka pod obrusem oraz ciepłych spotkań i rozmów przy wspólnym stole. Zdrowych i wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.