Kuźnia nad Bobrem zaprasza!

W Przeździedzy czuć już wiosnę. Maj w pełni, a ostatnia majowa niedziela, jak co roku w naszym regionie, jest radosnym dniem domów przysłupowych. Już chyba nikomu nie trzeba przypominać, że z tej okazji przeździedzka Kuźnia otwiera drzwi dla wszystkich miłośników architektury przysłupowej. Tym razem jednak trzeba podkreślić, że impreza nie będzie już tak skromna, jak w latach poprzednich. Właściciele bowiem przygotowali dla gości coś specjalnego…

Weź ze sobą kanapkę… i chomika

W tym roku swoją pomoc przy organizacji Dni Otwartych Domów Przysłupowych w Kuźni zaproponowało sporo osób i organizacji. Gospodarze przeździeckiego przysłupa zaplanowali sporo atrakcji, tak więc szykuje się dzień pełen wrażeń. Miłośników rodzinnych pikników na pewno ucieszy towarzyszące tegorocznemu świętu Kuźni, organizowane z inicjatywy OKSiT we Wleniu, Majowe Śniadanie na Trawie. Pierwsze wydanie Śniadania miało miejsce również w Przeździedzy, tak więc coś widocznie w naszej wioseczce jest, skoro miłośnicy piknikowych koszy chcą tu wrócić i ponownie zjeść z nami poranny posiłek. Tak więc odwiedzając Kuźnię nad Bobrem weźcie koniecznie ze sobą coś pysznego – usiądziemy na chwilę, porozmawiamy, pocieszymy się wspólnie wiosną.
Aha, najważniejsze… podobno chomiki też są mile widziane – zobacz tutaj!

To nie wszystko…

Gospodarze są bardzo ostrożni w oficjalnym punktowaniu atrakcji, jakie mają zamiar zapewnić gościom w czasie trwania Otwartego Dnia w Kuźni. Słuchając ich planów i zamierzeń faktycznie ciężko się oprzeć wrażeniu, że ogrom imprezy spoczywający senso stricto na dwóch osobach to spore wyzwanie. Jest jednak jeden punkt, który właścicielom Kuźni szczególnie leży na sercu. Otóż z pomocą Burmistrza Miasta i Gminy Wleń mają zamiar zorganizować mały pokaz kowalstwa, podczas którego każdy będzie mógł spróbować swoich sił w wykuwaniu gorącego żelaza. Gospodarze chcą w ten sposób tchnąć w starodawny warsztat kowalski trochę życia, co być może stanowić będzie wstęp do regularniejszych pokazów kowalstwa. A przynajmniej my w to bardzo wierzymy!

Zapraszamy!

W imieniu Gospodarzy Kuźni serdecznie wszystkich zapraszamy na tegoroczne Dni Otwarte Domów Przysłupowych w Kuźni nad Bobrem, które odbędą się 28 maja 2017 r. pod adresem Przeździedza 25. Początek imprezy o godzinie 11:00. Weźcie ze sobą rodzinę, przyjaciół i znajomych, nie zapomnijcie o kocu, koszyku piknikowym z przekąskami ani o uśmiechu – będziemy się nim dzielić cały dzień… a może i noc!
Do zobaczenia!

dni_otwarte_kuzni_2017oficjalny_plakat_dni_otwartych_domow_przyslupowych_2017

Ja ci dam – ty mi dasz

Wraz z wprowadzonymi w styczniu br. zmianami w ustawodawstwie (więcej na stronie Ministerstwa Środowiska) drzewa, otaczające nas na co dzień, jakby straciły głos. Co prawda szumią, ale ciszej jakby. I nie jest to kwestia nieulistnionych jeszcze gałązek.

dab_szypulkowy

Nowe prawo

Od tego roku praktycznie każdy właściciel nieruchomości, na której rośnie drzewo, może bez zezwolenia wycinać co i kiedy mu się podoba. W ustawie z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz ustawy o lasach (Dz. U. Poz. 2249) są wyszczególnione wyjątki, ale przeciętny Kowalski ścinający starą lipę czy wierzbę na swojej działce nie musi się nimi przejmować. I w ten sposób drzewa usuwane są powoli z naszych podwórek… Bo za duże. Bo za stare. Bo liście gubi i trawnik trzeba grabić. Bo rośnie obok elektrycznych przewodów linii napowietrznych. Bo daje cień. Bo gałęzie brzydko wystają.
Sporo tych powodów. A drzewa milczą. Prawo w ich imieniu także milczy. A efekt tego jest taki, że drzewa upadają. Po dwóch latach życia, po dziesięciu, po stu… Dziś to nie ma znaczenia.

bobrza_sprawka

Zwykłe drzewo…

Nie ma co się oszukiwać, w naszej wsi również mamy sporo ofiar nowych przepisów. Po wieloletnich obostrzeniach wolność w kwestii wycinki drzew i krzewów sprawiła, że codzienny odgłos piły motorowej towarzyszy nam znacznie częściej niż przed rokiem. Jednak nie o tym miał być dzisiejszy wpis. Nie będzie zdjęć powalonych drzew. Fakt jest taki, że dziś nikt nikomu nie zabroni ścięcia drzewa. Ale może spróbujmy spojrzeć na drzewa z trochę innej strony. Spróbujmy dostrzec w nich coś więcej, nawet jeśli jest to zwykła topola.

zadrzewienia_srodpolne

Niezwykłe drzewo

Nawet najpospolitsze drzewo jest bardzo ważnym elementem ekosystemu. Ekosystemu, czyli sieci połączeń między organizmami. Coś na zasadzie: „Ja ci dam – ty mi dasz”. Przykłady? Takie drzewo na przykład stanowi dom dla dziesiątek pożytecznych organizmów. Jednymi z nich są złotooki, które zimą smacznie sobie śpią w zagłębieniach kory. W zamian za ciepły kąt w mroźne miesiące latem ich larwy wyruszają w bój z mszycami, które są ich ulubionym przysmakiem. Takich pożytecznych organizmów znajdujących schronienie w drzewach bądź na nich jest znacznie więcej – wymienić tu można biedronki, które znane są jako pogromczynie mszyc, skorki, polujące na szkodliwe owady i gąsienice, czy też dzikie pszczoły zakładające barcie w starych pniach drzew, znane jako niezastąpione zapylacze. A co najważniejsze, wymienione wyżej owady nie znają granic – to nie jest tak, że „obsługują” jedynie drzewo, które zamieszkują. Im jest obojętne, czy mszyca, którą chcą zjeść, obsiądzie drzewo czy krzaczki naszych pomidorów w ogródku. Im obojętne, a nam już nie do końca. Być może dzięki tym pożytecznym owadom próg szkodliwości mszycy będzie na tyle niski, że nie będzie potrzeby użycia oprysku? Warto spróbować. Nic nie tracimy.

wierzby_nad_rzeka

Chcę żyć!

A teraz może inna zależność z serii „Ja ci dam – ty mi dasz”. Może bardziej obrazowa. Otóż nie od dziś nam wiadomo, że drzewa produkują tlen. Bardzo dużo tlenu. To praktycznie dzięki nim żyjemy. Jedno drzewo w ciągu roku produkuje tyle tlenu, ile zużywa jeden człowiek w ciągu dwóch lat życia*. A teraz – uwaga, będzie drastycznie – zastanówmy się, ile osób udusiliśmy wycinając starą lipę. Tak, starą lipę. Lipa, obok buka, robinii, wierzby, dębu i jesionu jest drzewem zaliczanym do drzew o najefektywniejszej produkcji tlenu*. Można w tym miejscu powiedzieć, że te stwierdzenia są trochę na wyrost. Jedno ścięte drzewo? I tyle hałasu? No cóż… Może gdyby faktycznie o jedno drzewo chodziło. I gdyby wszędzie tych drzew było tyle, co u nas. A w istocie zaczynamy być jednym z coraz mniej licznych „zielonych” zakątków w Polsce. W Europie. Ba, nawet na świecie. Nie wszędzie jest tak zielono. Nie będziemy tu już wymieniać pustyń czy Antarktydy, gdzie drzew praktycznie nie ma, ale zwróćmy uwagę na wielkie aglomeracje. Nie dosyć, że drzew tam, jak na lekarstwo, to zauważmy, ilu tam żyje ludzi w tych swoich ogromnych wieżowcach – oni tam żyją jeden na drugim. I wszyscy oddychają.
Aż tchu zabrakło przy pisaniu tego akapitu…
No cóż, teraz się zastanówmy. „Ja ci dam – ty mi dasz”.
Ja ci dam życie – tlen, którym oddychasz.
A ty? Co mi dasz?

kryjowka

* http://dlaklimatu.pl/

Wspólne ubieranie choinki

Już tylko parę dni pozostało do chyba najbardziej wyczekiwanych przez wszystkich świąt. W niektórych domach unosi się już zapach upieczonych pierników, u innych wszyscy domownicy z zapałem lepią uszka i pierogi, inni już dekorują drzwi swoich domów bożonarodzeniowymi wieńcami. A niektórzy… ubierają choinki. Tak jak i my – mieszkańcy Przeździedzy. My, którzy zebraliśmy się razem, by ubrać zielone drzewko w najprzeróżniejsze ozdoby, by znaleźć czas na wspólną rozmowę, by zaśpiewać kolędę, by życzyć sobie „Wesołych Świąt”.

Świąteczna atmosfera

To już nie chodzi o niezwykle kuszący, korzenny aromat napoju, którego zapach roznosił się kusząco po okolicy, ani nawet o słodki upominek dla każdego uczestnika. Najzwyczajniej w świecie miło było pobyć wśród uśmiechniętych twarzy, z których każda promieniała przedświątecznym blaskiem. Miło było posłuchać radosnego gwaru, popatrzeć na dzieci ubierające choinkę. I cudownie było wspólnie zaśpiewać najpiękniejszą, polską kolędę. Zaśpiewać – bo śpiewał każdy. W tej jednej, magicznej chwili wszyscy, pomimo różnych wyznań, różnych poglądów i sposobów na życie, byliśmy jednym głosem. Jednobrzmiącym, równym i silnym.

Życzenia przy choince

I tego Wam życzymy, drodzy Czytelnicy. Tego poczucia zjednoczenia przy świątecznym stole. Tej radości z przebywania razem. Tego pięknego, wszechogarniającego zapachu korzennych przypraw…
Tylko najpiękniejszej choinki Wam nie życzymy… bo najpiękniejsza choinka jest u nas – pod pałacem w Przeździedzy. Jeśli tylko chcecie, to zapraszamy – w każdej chwili możecie przyjechać, by ją zobaczyć. A tymczasem…

ŻYCZYMY WAM ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT!

stol

ubieranie_choinki

z_lizakiem

przy_choince

niektorzy_woleli_sie_przygladac

kocham_cie

przy_stole

grupowe

“Pod Miotełką”

Tutaj jest słodko, świat pachnie szarlotką.
No, proszę, zjedz jeszcze ździebełko
i głowa do góry!
Odpędzę te chmury
i niebo odkurzę miotełką.

[na podstawie wiersza W. Chotomskiej „U babci jest słodko…”]

Ach, ta miotełka… Czyli skąd to się wzięło

„Pod Miotełką”… Można się cały dzień zastanawiać, skąd ta nazwa, a i tak się nie zgadnie. Właściciel pytany o genezę tej nieszablonowej nazwy wyznał, że po prostu mu się spodobała i tyle. Poza tym – dodaje – miotełka to symbol czystości. Razem z żoną długo zastanawiali się, jak nazwać swój nowy dom, który kupili już z myślą otworzenia agroturystyki. „Pod Jabłonką”? „Pod Kasztanem?”… Nie, to zbyt oklepane. Aż kiedyś właściciel zobaczył gdzieś miotłę. Od razu wiedział, że to jest to. I nawet małe miotełki można zamówić i rozdawać gościom jako pamiątki – śmieje się gospodarz.

Nieśmiałe początki

Nowi mieszkańcy Przeździedzy już przyjmują gości. Co prawda jeszcze nie wszystkie pomieszczenia są gościom udostępnione ze względu na prace remontowe, ale pokoje na piętrze, w których są kwaterowani, sprawiają bardzo miłe wrażenie. Właściciele postawili na prostotę i wiejski styl. W ich domu nie znajdziemy nowoczesnych, błyszczących mebli, a ściany pomieszczeń nie są pokryte gładzią. Białe pokoje i meble na wzór stylu prowansalskiego, na stołach szydełkowe serwety własnej roboty, dodatki w jaskrawych kolorach – właśnie taki styl panuje „Pod Miotełką”. Ponadto gospodarze bardzo chętnie podkreślają, że udostępniane pokoje budowane są w amfiladzie. Ma to bardzo praktyczne zastosowanie w przypadku większych grup bądź rodzin, kiedy można się rozlokować w kilku pomieszczeniach jednocześnie wciąż będąc razem…

A co dalej?

Gospodarze planują w najbliższym czasie zaadaptować strych, dzięki czemu przybędzie im kilka pokoi dla gości. Obecnie kończą remont jadalni, gdzie dawniej była stajnia. Właścicielka już snuje plany o kameralnych uroczystościach, które będzie można tu wydawać. A na co dzień… na co dzień jadalnia oczywiście będzie udostępniana gościom, przy czym gospodyni zamierza sama zająć się przygotowywaniem posiłków. Tak więc w najbliższym czasie pensjonariusze agroturystyki „Pod Miotełką” będą mogli także smacznie i zdrowo zjeść.
Ale na tym plany właścicieli się nie kończą. Marzy im się własne stadko kur, a może jeszcze miniaturowych owiec… Do tego planują przystosować swoją ofertę dla gości podróżujących kamperami. No i być może uda się nawiązać jakąś bliższą współpracę z „Agatowymi Kamykami” – zdradza gospodarz.

„W moim magicznym domu…”

A gdyby tak obudzić się w przytulnym domu, gdzie słońce wesoło łaskocze po twarzy ciepłymi promieniami. Poczuć zapach ciepłej kawy dobiegający gdzieś z kuchni. Wyjrzeć przez okno, oczarować się ciszą i spokojem. Wyjść na rozświetlony taras, by zachłysnąć się panującą wkoło zielenią; usiąść i odpłynąć. I istnieć tak bez trosk, zmartwień i kłopotów. Zupełnie, jakby ktoś miotełką odpędził wszystkie chmury z nieba naszego życia…

Pod_miotelka

Z_tylu_domu

bocian

z_parkingiem

pokoj

pokoj2

Po więcej informacji zapraszamy na fanpage na Facebok’u (kliknij tutaj)  oraz na stronę http://agropokoje.pl/

Zdjęcia zamieszczone we wpisie pochodzą z prywatnych zbiorów właścicieli agroturystki “Pod Miotełką”.

Tu jest nasz dom – Dni Otwarte Domów Przysłupowych

Trawa odrastająca w dzień po skoszeniu, twarda ziemia pełna kamieni i niezliczonych skarbów, wiecznie suchy ogród mimo wczorajszego deszczu – wszystko to spędza sen z powiek pani Lidii. Pan Piotr, który każdego dnia sprawuje pieczę nad przeprowadzanymi pracami remontowym, z kolei marzy o chwili, kiedy kładąc się do łóżka będzie mógł spokojnie przejrzeć kilka stron internetowych. Bo póki co ledwo przyłoży głowę do poduszki to zasypia. I z Internetu nici… Ale patrząc na tych ludzi i ich uśmiechy od razu widać, że nie żałują. Chcą tu zostać. Głaszcząc swojego niezwykłego psa oboje powtarzają: „Tu jest nasz dom”.

Rekordowa ilość zwiedzających

W tym roku Kuźnię podczas otwartych Dni Domów Przysłupowych odwiedziła rekordowa ilość gości – ponad 30 zwiedzających przekroczyło próg naszego przeździedzkiego przysłupa. Byli i obcokrajowcy, i sąsiedzi zza miedzy, byli ci, którzy Kuźnię podziwiali pierwszy raz, i byli coroczni bywalcy. Ale na każdym chyba ogromne wrażenie zrobiło nie tylko ciepłe przyjęcie gospodarzy, ale i postępy w remoncie domu. Jedno z najważniejszych pomieszczeń, pokój dzienny z kuchnią, jest już niemal gotowe. Jasna podbitka sufitu i podłoga rozjaśniły wnętrze, drewniane meble wniosły niepowtarzalny klimat, a krzątająca się w pomieszczeniu gospodyni sprawia, że dom znów zaczyna żyć.

Remonty, remonty, remonty…

Obecni gospodarze Kuźni, pan Piotr i pani Lidia, marzą o dużym pomieszczeniu – salonie – w miejscu, gdzie oryginalnie trzymany był żywy inwentarz, a gdzie do tej pory znajdowała się druga, robocza kuchnia z pomieszczeniami gospodarczymi. Na chwilę obecną wyburzono tu wszystkie ściany, rozebrano sufit, a powstałe w ten sposób ogromne pomieszczenie posprzątano. Zadzierając w tym miejscu głowę do góry można się poczuć jak biblijny Jonasz w brzuchu wieloryba. Drewniane stropy łączą się tu niczym olbrzymie żebra, a przez małe okna na piętrze wpada do wnętrza mały strumień światła – zupełnie jak posłaniec, który obiecuje zmiany na lepsze.

A w ogrodzie…

Pani Lidia wzdycha spoglądając na usypaną na podwórzu hałdę ziemi ustrojoną ogromnymi głazami. Marzy jej się skalniak. Olbrzymi, z kolorowymi kwiatami i z płożącymi się roślinami skalnymi. W tym roku powyrywała trawy i ziółka, które zawładnęły górą ziemi, wsadziła już nawet pierwsze rośliny. Teraz trzeba tylko czekać, aż pokochają one nowe miejsce i się rozrosną. Przed samą Kuźnią też widać ogrom pracy, jaki pani Lidia włożyła w oczyszczenie podwórza z ziemi i trawy, dzięki czemu światło dzienne ujrzały ułożone na podwórzu dziesiątki – jeśli nie setki – lat temu kamienie. Do tego ziołowy ogródek w starej wannie… Wszystko to sprawia, że Kuźnia znów zaczyna żyć.

To nie wszystko

W najbliższym czasie właściciele zamierzają wymienić szczyt w dachu, który jest już mocno nadgryziony przez ząb czasu. Pan Piotr zastanawia się, na jaki kolor powinien go pomalować, by nie zniszczyć charakteru tego przysłupowego domu. Zdradza, że kupił już ciemnobrązową farbę. I zdaje się, że pan Piotr ma doskonałą intuicję[i].

Podczas rozmowy właściciele zdradzają też, że marzą o zorganizowaniu jakiejś cyklicznej imprezy, podczas której będzie można uruchomić warsztat kowalski. Widać, że pragną tego z całego serca, ale w ich oczach widać jednocześnie pytanie, czy takie wydarzenie wiałoby rację bytu w naszej miejscowości? No cóż… My przyjdziemy na pewno. A Wy, drodzy Czytelnicy?

goscie

Goście
fot. Lidia Kowalska

poczestunek

Poczęstunek
fot. Lidia Kowalska

Pokoj_z_kuchnia

Pokój z kuchnią

kwiaty

Kwiaty pani Lidii

drewno

Drewno do kominka

kuznia

Widok na Kuźnię


[i] Remontując domy szachulcowe i przysłupowe powinniśmy pamiętać, że w naszych rękach jest nie tylko budynek, ale swego rodzaju dziedzictwo, które ktoś nam przekazał. Dbając odpowiednio nasze domy i obejścia dbamy nie tylko o nasze rodzinne miejsce do życia, ale też o estetykę naszej wsi i harmonię stylów. Jeśli jesteś zainteresowany tym, „co wypada a co nie wypada” w zagospodarowywaniu starych domów w naszym rejonie, koniecznie zajrzyj tutaj.