Gloria in Exelcis Deo

Ogrzewani ciepłem serc, pędzeni chęcią zjednoczenia się, tak różni a jednak tak podobni… W niedzielę mieszkańcy Przeździedzy spotkali się przy wigilijnym stole, by wspólnie połamać się opłatkiem, by śpiewać kolędy, by tym miłym akcentem powoli wejść w świąteczny okres, który już niebawem zagości w większości naszych domów.

To już trzeci raz

Wspólne spotkanie wigilijne zaczyna być chyba tradycją w Przeździedzy; tradycją, która na dodatek z roku na rok przechodzi jakby na wyższy poziom. Choć przyznać trzeba, że przed ewentualnymi, przyszłorocznymi organizatorami Wigilii będzie czekać trudne zadanie. Wspiąć się o poziom wyżej będzie niezwykle trudno – w tym roku bowiem Wigilia była otoczona niezwykłą atmosferą, niepowtarzalnymi zapachami, ciepłem… Jednym słowem świąteczną magią, do której każdy uczestnik dołożył szczyptę swojego zaangażowania oraz całe serce.

Takie rzeczy tylko tutaj – w Kuźni nad Bobrem

Stodoła, w niej ogromny stół, dostawione ławy. Na ścianie kosy, zawieszone świerkowe gałązki, światełka. Goła podłoga. Pomieszczenie uprzątnięte, ale czuć, że tu nie chodzi o to, by wszystko lśniło czystością. Zupełnie, jak w stajence, w której narodził się Jezus. Na dworze spadł śnieg – i to nie taki pierwszy lepszy, ale naprawdę porządny, taki, który dokładnie zakrył całą pojesienną szarość. Przypadek?

Nie, to nie mógł być przypadek.

Niezwykła noc

To aż nieprawdopodobne, jak w tak – wydawać by się mogło – skromnym miejscu może pachnieć barszcz, jak mogą smakować pierogi z kapustą, jak może zachwycać prosty piernik bądź wigilijna ryba. Nikt by nie uwierzył, jak w zwykłej, wiejskiej stodole może być ciepło pomimo grudniowej nocy, jak może być radośnie i swojsko. W dodatku nikt nie zrozumie, jak niezwykłym uczuciem jest możliwość uczestniczenia w takiej uroczystości, jak miłe jest poczucie więzi i wspólnoty z ludźmi, z którymi często widuje się na codzień.

Niesamowita atmosfera, wyjątkowe otoczenie. W tle kolędy, gwar rozmów, śmiechy. Zapachy wigilijnych potraw, nietuzinkowy wystrój, radosne twarze znajomych osób. Za drzwiami śnieg, a tuż obok… drugi człowiek.

I tego Wam życzymy drodzy Czytelnicy – tego “drugiego” człowieka, który zasiądzie z Wami do wigilijnego stołu, który razem z Wami zaśpiewa kolędę, który poczuje tą magię.

Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

Przy wigilijnym stole

Wigilijny barszcz dla każdego – gorący i aromatyczny!

W oczekiwaniu na karpia 🙂

Czarujący uśmiech pana radnego…

Niezwykła dekoracja stodoły nadawała spotkaniu niepowtarzalnego klimatu

Śpiewamy kolędy

Uśmiechy gościły chyba na wszystkich twarzach gości

Fotorelacja 🙂

Glooooria!

In Exlesis Deo!

Dzięki nim wiemy już, co to jest oliebollen

Kosa w roli choinki

Kuźnia nad Bobrem otwarta dla gości

Mała, przytulna kuchnia. Przez niewielkie okna w pomieszczeniu światło jest raczej rozproszone, ale to wcale nie przeszkadza. Jest tu ciepło, miło, zawsze pachnie czymś domowym – ciastem, zupą grzybową lub kawą. Kominek, własnoręcznie postawiony i zaprojektowany przez gospodarzy, dodaje atmosfery. Na kominku stoi kilka prywatnych zdjęć. Nie, wcale nie czuć, że to jest agroturystyka. To dom. Czyjś dom, którym ktoś się z nami dzieli.

Miejsce wyjątkowe

Na chwilę obecną gościom udostępnione zostały trzy pokoje oraz izba kowala. W każdym pomieszczeniu znaleźć można coś wyjątkowego. I koniecznie trzeba w tym miejscu podkreślić, że nie są to typowe pokoiki do przenocowania. Tu się nie przyjeżdża jedynie po to, by się „kimnąć”. Tak się po prostu nie da. Dom emanuje energią, przepełniony jest historiami gromadzonymi przez trzy wieki, w każdym kącie unosi się zapach starego drewna, zabytkowych mebli, cennych pamiątek… Nie, to nie wygląda jak dom z noclegami. To wygląda, jakby starzy, dobrzy przyjaciele zaprosili nas do siebie na wakacje.

Izba kowala czy spanie na sianie?

Latem gospodarze zapraszają do siebie również gości z namiotami. A jest gdzie się rozbić – łąka jest długa i szeroka, usytuowana na delikatnym zboczu, z którego można podziwiać część Doliny Bobru. Do tego dla chętnych drewniane, jednopokojowe chatki, w sam raz dla tych, którzy pod namiotem spać nie lubią, ale za to odpowiadają im wszystkie inne aspekty biwakowania. Gospodarze w stodole urządzili też kącik dla chętnych do spania na sianie – jest specjalne miejsce, gdzie na sianku, we własnym, ciepłym śpiworze, można spędzić niezapomnianą, wiejską noc.

Nudzie mówimy “nie”!

Wśród dodatkowych atrakcji polecić można również spływy kajakowe. Gospodarze chętnie pomogą w zorganizowaniu kajaków, poradzą, gdzie spływ warto rozpocząć, gdzie zakończyć. Kuźnia jest też bardzo otwarta na gości, którzy uprawiają turystykę rowerową – można tu naprawić rower, umyć go w razie potrzeby, a także schować w osobnym pomieszczeniu na noc. W izbie zrębowej urządzony został kącik, w którym i dzieci, i dorośli mogą usiąść i zająć się czymś w razie deszczowej pogody. I najważniejsze – w Kuźni udostępniany jest także najprawdziwszy warsztat kowalski. Można go zwiedzać, podziwiać, a nawet spróbować własnych sił w wykuwaniu żelaza.

Zapraszamy!

Więcej informacji, szczegółową ofertę oraz formy kontaktu z właścicielami znajdziecie na stronie Kuźni nad Bobrem (kliknij tutaj). Koniecznie też zobaczcie profil Kuźni na Facebook’u – kliknij tu.

Zdj. Lidia Kowalska
Kuźnia nad Bobrem.

warsztat_kowalski

Zdj. Przemysław Zatylny
Warsztaty kowalskie w Kuźni.

Kuchnia

Zdj. Piotr Słuchocki
Kuchnia w wiejskim klimacie – otwarta dla każdego chętnego gościa.

Zdj. Lidia Kowalska
Jeden z pokoi do wynajęcia o wdzięcznej nazwie “Zielono mi”.

Zdj. Piotr Słuchocki
Miejsce, gdzie można odpocząć po całym dniu, przeczytać książkę, zająć się pracami plastycznymi z dziećmi.

Zdj. Daria Olzacka
Leniwe popołudnia w Kuźni…